Mikro: włosy a zamęście.

Przychodzę do apteki odebrać zamówiony lek. Realizacja się nieco opóźnia, a na dworze, przepraszam, polu, no… jest listopad. Przysiadam więc na ławie i pomiędzy kolejnymi klientami gawędzę z aptekarką, pogodną pięćdziesiątką w typie „życzliwa ciocia”. Właśnie zamykają się drzwi za szczęśliwą klientką opuszczającą aptekę z szamponem i odżywką Seboradinu w torebce, co uruchamia rozważania o priorytetach.

– To bardzo dobre szampony – wyrokuje aptekarka. – Ale niestety drogie.

– Hm. – odzywam się ze swojej ławeczki. – Moim zdaniem na zdrowiu włosów lepiej nie oszczędzać.

– Oj tak – aptekarka schyla się pod ladę w poszukiwaniu jakiejś buteleczki i po chwili ciężko się prostuje. – Wie pani, czasem problemy z włosami ma się przez stres. Przyjaciółka mojej szwagierki* miała problemy z wypadaniem włosów przez kłopoty z mężem. I doktor jej powiedział: nie warto się przejmować mężem, bo męża można zmienić, a z włosami się zostanie – pani akcentuje tę radę energicznym machnięciem buteleczki.

– Chyba też w tej sytuacji wolałabym włosy niż męża – dokonuję wyboru; o tyle łatwego, że pomiędzy posiadanym a abstrakcyjnym.

– No pewnie. Zresztą, jeśli pani wypadną włosy, to mąż i tak odejdzie. Do młodszej!

Nie powstrzymałam się i zerknęłam na jej trzymającą flakonik rękę: miała obrączkę na palcu. Jak można żyć z człowiekiem, co do którego jest się przekonanym, że ulotni się, jeśli nieestetycznie zachorujesz?

*Z niewiadomych powodów to stopień zażyłości występujący między dowolnym opowiadającym a bohaterem dowolnej opowieści.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s