Zakryj się przed gniewem Bożym.

hj2

Otrzymałyśmy polecenie, by nie odsłaniać ramion i zachować umiar w dekoltach. Mimo sowieckich wpływów, to w końcu wciąż muzułmański kraj. A, i nie zakładać szortów. Ten ostatni zakaz dotyczy obu płci. Mężczyzna w krótkich spodniach jest tu uważany za niepoważnego.

Okazało się, że z moich spodni do kolan i zwiewnych spódnic pozostałych pań prędzej dałoby się skompletować jeden strój niż użyć każdego z tych elementów jako pełnoprawnego okrycia dolnych partii ciała. Ulicami Duszanbe płynęła feeria barw i nieliczne „europejskie” ubiory, choć pojawiające się nie tylko na turystach, sprawiały trochę przykre wrażenie; jakby wpuszczono kilka podskubanych kuropatw pomiędzy pawie. Na typowy, ozdobny i uszyty ze lśniącego materiału kostium eleganckiej mieszkanki stolicy składały się: wierzchnia suknia za kolano i pasujące do niej spodnie, wreszcie pełniące funkcję zgodną ze swoją nazwą. Raz zauważyłam dziewczynę w spódnicy do pół uda, oczywiście wciąż na spodniach. Lokalna wersja mini. Rzeczywiście wyglądała relatywnie wyzywająco.

Wiele kobiet nosiło na głowach chusty. Nie wyglądały na obowiązkowe. Część przedstawicielek tego urodziwego narodu pyszniła się swobodnie opadającymi kaskadami lśniących, gęstych włosów. Chusty były równie ładne, jak reszta standardowego stroju, często ozdobione świecidełkami i zawiązane tak, że było spod nich widać kształt eleganckich fryzur. Jednak wciąż były to chusty, na głowach muzułmańskich kobiet, a to nie jest temat, wobec którego przeciętny Europejczyk zachowa obojętność. Niezależnie od tego, ile razy mu się powie, że nie rozumie i to nie jego sprawa.

– Strasznie mi się podobają te stroje – zachwyciła się J. – Takie kolorowe, takie inne od naszych… Może sobie kupię tradycyjny strój tadżycki. Tylko nie wiem, gdzie można taki nosić w Warszawie…

– Bardzo ładne – zgodziłam się. – Choć pewnie równie wygodne, jak kombinezon narciarski. No i wiem, że nie powinnam tego mówić, ale te chusty… – zawahałam się.

Wiedziałam, że niekoniecznie mam kompetencje do wypowiadania się w tej sprawie, i że same muzułmanki często bronią nakazu noszenia takiego ubioru. Ale w bardziej radykalnych krajach – jaki one mają wybór? Jeśli żadnego, lub między zakryciem a represjami, to ich poparcie wiele nie znaczy. Tę opinię podtrzymuję do dziś.

– To znaczy, widzę, że tutaj nie ma przymusu – podjęłam. – No i to tylko chusty, a nie… te… burki… hidżaby… – pogubiłam się w terminologii – W końcu to kraj posowiecki. Ale na pewno są pod presją, żeby je nosiły.

– Tak – przyznała J., chowając aparat. – Te chusty to jednak w moich oczach pewna opresja.

– Dokładnie. To mimo wszystko wciąż hołdowanie tej ideologii, że ciało kobiety jest grzeszne i należy je zakrywać – uzupełniłam.

Wygłaszając tę mądrość, miałam jeszcze na głowie tylko czapkę z daszkiem. Ramiona i dekolt zakryłam, nie ze strachu przed islamem, ale po to, by słońce nie wypaliło mi dziur w skórze.

Kilka dni później przenieśliśmy się do Chorogu, miasta w sąsiedztwie afgańsko-tadżyckiego przejścia granicznego. Na targu sprzedawano afgańskie chusty, których każdy kupił naręcze, bo dla mamy, dla siostry, dla koleżanki i dla siebie. Nad położonym w górach mieście słońce z bliska i przez bardziej przejrzyste powietrze z lubością opiekało okolicę. Trzeba było chronić karki. Chustki okazały się idealne.

Wjeżdżaliśmy głębiej w góry. Było coraz wyżej, na płaskowyżach dął wiatr, tworząc małe piaskowe trąby powietrzne. Pył był wszędzie. Chustki podjechały do połowy twarzy.

Na bagnach mieszkańcy przyjęli naszą ekipę ciepło, doceniając, że mamy skóry cieńsze niż krowie. Mieszkańcami bagien były najbardziej zdeterminowane komary, jakie w życiu napotkałam. Okazało się, że odsłonięte paznokcie i pasek wokół oczu to całkiem zadowalające zaproszenie do stołu. Opuściłam z ronda kapelusza siatkę, w której wyglądałam jak pszczelarz.

Rozejrzałam się. Większość moich towarzyszy podróży miała głowy owinięte chustkami, w których wyglądali jak najskromniejsze muzułmanki. Także mężczyźni. I gdybym posiadała burkę, to nie wiem, czy bym jej wtedy nie założyła.

Źródło zdjęcia: Wikipedia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s